| Pałac Kultury i Nauki |
|
|
|
Pałac Kultury i NaukiPałac Kultury i Nauki jest budynkiem, który wzbudza wiele kontrowersji wśród Polaków, nie tylko mieszkańców stolicy. ![]() Jedni uznają go za szpecącą tandetę, którą najchętniej by zburzyli, inni uważają, iż jest ważnym miejscem na mapie Warszawy. ![]() Kiedy już z ust Stalina padła idea o stworzeniu monumentalnej budowli, przystąpiono do prac wstępnych i tworzenia jej koncepcji. Architekci Sigalin i Skibniewski, odpowiedzialni ze strony polskiej za koncepcję budynku, mieli nie lada orzech do zgryzienia, gdyż w zasadzie oprócz lakonicznych podpowiedzi oraz podsuniętego im artykułu opublikowanego dwa lata wstecz w rosyjskim miesięczniku „Architektura i Stroitielstwo”, nie wiedzieli nic. Wiadomym było oczywiście, iż ośrodek powstanie w stylu, który najlepiej określić by było stalinogotyk. Problemem była też kwestia umiejscowienia budynku, w jeszcze nie do końca odgruzowanej stolicy, nie posiadającej jeszcze jako takiego centrum, w którym można by było zaprojektować budynek. Po wielu analizach za najlepsze miejsce uznano ulicę Marszałkowską, do której odbudowy natychmiast przystąpiono. W związku z ustalonymi poczynaniami oddelegowano do Moskwy ekipę (w składzie: architekci Sigalin i Skibniewski oraz znany konstruktor Zenczykowski). Stronie polskiej zależało na tym również, aby obiekt był przeznaczony na właśnie Pałac Kultury i Nauki, wraz z halą na około 7 tys. osób. Wymagało to niejako przeciwstawienia się wizji rosyjskiej, gdyż tamta przewidywała jego funkcję jako typowo uniwersytecką. W Moskwie delegacja została potraktowana niezwykle poważnie, jednak niekoniecznie na gruncie, nazwijmy go, technicznym. Zamiast odbywać spotkania z architektami i budowniczymi, którzy udzieliliby fachowych wskazówek, trójka polskich wysłanników trafiła na salony radzieckiej władzy. Wtedy też okazało się, że dotychczasowe przygotowania polskich architektów poszły na marne. Dar dla Polski miał powstać według zupełnie nowego projektu. Poinformowano ich również, że budowę wykona ZSRR ze swoich materiałów, swoim sprzętem i robotnikami, pod kierownictwem swoich inżynierów. Architekturę budowli twórcy radzieccy mieli ustalić z polskimi, tak by obiekt miał wyraz narodowy, polski. Zadaniem polskiej strony miało być przygotowanie terenu, dostawa wody, energii elektrycznej itp., oraz wyznaczenie terenu na budowę osiedla dla radzieckich wykonawców. Początek budowy strona radziecka zaproponowała na połowę roku 1952, czas realizacji – dwa i pół do trzech lat. Władze polskie powołały polskiego pełnomocnika do spraw budowy Pałacu Kultury i Nauki – wiceministra Karawajewa. Pełnomocnikiem rządu do spraw budowy, mimo swego sprzeciwu, został Sigalin, dyrektorem jego biura mianowano Janczewskiego. Trzeba pamiętać, iż dla polskich architektów budowa PKiN-u była poważnym wyzwaniem, często przytłaczającym ogromem odpowiedzialności. Wydaje się jednak, iż nie chodziło tu nawet o odpowiedzialność zawodową, a raczej „wobec narodu”, czyli po prostu o odpowiedzialność polityczną. Próbując przemycić jakieś własne koncepcje, pomysłodawcy często skazywali się na walkę z wiatrakami. A pomysłów na projekt Pałacu było wiele. Stałym elementem był wspominany już narodowy charakter obiektu. Trzeba oddać sprawiedliwość, iż radzieccy architekci z tego tematu przygotowali się bardzo dobrze, odwiedzając liczne polskie miasta wraz z ich najpiękniejszymi budowlami. Projekt wstępny Pałacu Kultury i Nauki, bardzo szczegółowo i starannie opracowany, otwierał gigantycznych rozmiarów „Opis projektu”. Wynikało z niego, iż gmach Pałacu Kultury i Nauki składać się będzie z: centrum naukowego, muzealno-wystawowego, Pałacu Młodzieży i centrum teatralno-widowiskowego. ![]() Na posiedzeniu Prezydium Rządu z udziałem Prezydenta Bolesława Bieruta oraz pozostałych członków Biura Politycznego podjęta została "Uchwała nr 307/52 Prezydium Rządu z dnia 21 kwietnia 1952 r. w sprawie szkicowego projektu architektonicznego Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie", która brzmiała: "Po przedstawieniu projektu przez kierownika budowy wiceministra G.A. Karajewa oraz przez autorów projektu L.W. Rudniewa i I.E. Rożyna, jak również po zreferowaniu wyników dyskusji architektonicznej przez wiceprezesa Rady Ministrów dr St. Jędrychowskiego i naczelnego architekta m. Warszawy inż. J. Sigalina, Prezydium Rządu zaaprobowało projekt architektoniczny Pałacu Kultury i Nauki. Równocześnie Prezydium Rządu wyraziło uznanie autorom za niezwykle trafne ujęcie projektu Pałacu Kultury i Nauki." Dokument podpisał Prezes Rady ministrów – Józef Cyrankiewicz. Radziecki zarząd budowy Pałacu Kultury zaczął się organizować w Warszawie już w styczniu 1952 r. Naczelnikiem budowy został inż. G. Karawajew. Symbolicznie, bo 1 maja 1952 do akcji wyruszyły pierwsze radzieckie koparki. Kronikę budowy Pałacu spisano dla potomnych z najdrobniejszymi nawet szczegółami. W dwa lata po oddaniu PKiN do użytku kilkunastoosobowy zespół naukowców, którzy śledzili przebieg tej budowy, ogłosił drukiem wyniki swojej pracy (555 stron, bogato ilustrowanych dokumentacją zdjęciową). A był to skrót z kilkutomowej publikacji o tym samym tytule, którą wydało PWN. Na polecenie Prezydium Rządu Polska Akademia Nauk zorganizowała na terenie budowy specjalną Stację Naukowo-Badawczą. Zatrudnieni w niej naukowcy mieli zbierać informacje o stosowanych rozwiązaniach konstrukcyjnych, materiałowych, organizacyjnych i technologicznych. Jako ciekawostkę podajmy, iż Pałac Kultury i Nauki w połowie lat 50-tych był drugim co do wysokości budynkiem europejskim. Aż do połowy lipca 1955 r. trwały prace wykończeniowe, a także aranżacyjne. Instalowano na przykład nowoczesną centralę telefoniczną (przetrwała ponad 40 lat), wyposażano sale konferencyjne i gabinety. Wszystko musiało być gotowe na wielki dzień 22 lipca 1955 r. W rocznicę Wielkiego Manifestu PKWN gmach miał zostać przekazany Narodowi przez Naród. I tak też się stało, tego właśnie dnia Pałac został udostępniony „całemu społeczeństwu polskiemu". ![]() Przytoczmy kilka perełek, wypowiedzi osób, które o przedsięwzięciu mówią z wielką fascynacją. Architekt Sz. Syrkus stwierdza przejęty misją obiektu: „Gmach ten będzie nie tylko niewzruszoną gwiazdą przewodnią na naszej drodze przeobrażenia starej Warszawy, książęcej Warszawy, królewskiej, magnackiej, mieszczańskiej, kapitalistycznej Warszawy w Warszawę socjalistyczną. Budowa tego gmachu będzie wielką szkołą dla budownictwa socjalistycznego, będzie potężnym bodźcem dla naszej architektury". Na stawiane zarzuty dotyczące zbytniego przepychu tak odpowiadał młody architekt, E. Goldman: "Chciałbym mocno przestrzec przed nieprzemyślanym podejściem do bogactwa szczegółów... Należy pamiętać, że w ciągu długich lat my nastawiliśmy swoją architekturę na gusty mieszczaństwa i snobów, ludzi, w których tkwiła wstydliwość wobec głębi uczuć, wobec emocjonalności i jej wyrażania. Lecz my budujemy nie dla tych ludzi. My budujemy dla prostego ludu, który teraz doszedł do władzy i pragnie wielkości i pełni, i głębi jako wyrazu swoich uczuć... Gdyby ten gmach oddać pod osąd Narodu, to naród będzie na pewno zadowolony, że gmach ten jest bogaty, a głos ludu to jedyne dla nas kryterium." Zachwyt nad Pałacem nie był jednak aż tak powszechny jak by się mogło wydawać. Leopold Tyrmand zanotował w swoim dzienniku, iż lud Warszawy rychło ochrzcił Pałac "pekinem". Władysław Broniewski nazwał dzieło Rudniewa "koszmarnym snem pijanego cukiernika", a zwiedzający Warszawę Gerard Philippe zauważył sarkastycznie: "Mały, ale gustowny". Krótko po otwarciu Pałacu powstała zagadka: "Jakie jest najpiękniejsze miejsce w Warszawie? 30 piętro PKiN, bo stamtąd nie widać Pałacu Kultury" oraz przyśpiewka: "Co nam obca przemoc dała, nocą rozbierzemy". Więcej ciekawych informacji na stronie: www.pkin.pl Tekst pochodzi z portalu Netbird.pl - Autor: mgr Ewa Łabudzińska
|
|||
|
|
|||
| |Wstecz| |






