Artykuły - Informacje
Pałac Kultury i Nauki PDF Drukuj Email

Pałac Kultury i Nauki


Pałac Kultury i Nauki jest budynkiem, który wzbudza wiele kontrowersji wśród Polaków, nie tylko mieszkańców stolicy.


wikipedia.pl

 

Jedni uznają go za szpecącą tandetę, którą najchętniej by zburzyli, inni uważają, iż jest ważnym miejscem na mapie Warszawy.

PKiN jest własnością miasta stołecznego Warszawy, a zarządza nim miejska spółka Zarząd Pałacu Kultury i Nauki Sp. z o.o. Obecnie jest siedzibą wielu firm oraz instytucji użyteczności publicznej, takich jak kina, teatry, księgarnia, wyższe uczelnie, instytucje naukowe. Organizowane są tu także różnego typu wystawy i targi, m.in. od 1958 r. Międzynarodowe Targi Książki. Mieści się w nim sala konferencyjno-widowiskowa na 3000 osób (tzw. Sala Kongresowa), Muzeum Techniki, Muzeum Ewolucji PAN, oraz Pałac Młodzieży. Ma wysokość 42 pięter, czyli 230,68 metrów do wierzchołka iglicy (na 30. piętrze znajduje się taras widokowy), a zajmuje powierzchnię: 123 084 metrów kwadratowych (3288 pomieszczeń). 2 lutego 2007 r. został wpisany do rejestru zabytków.

Niezależnie od emocji jakie wzbudza w nas Dar Bratniego Narodu, warto poznać jego historię. Tym bardziej, że w zasadzie historia PKiN-u to tak naprawdę historia Polski, gdyż jego powstanie było nierozerwalnie związane z ówczesną sytuacją polityczną w kraju oraz z relacjami na osi PRL–ZSSR.

Od początku budowie przyświecała szlachetna misja stworzenia miejsca na wielką skalę, o charakterze typowo polskim. Oczywiście nie mogło obyć się bez propagandowego języka, 200% ponad normę, dowodów bratniego poświęcenia narodu rosyjskiego i tego typu dyrdymałów. Prasa zresztą na bieżąco śledziła postępy budowniczych, a powstanie każdego z pięter wysokościowca było szczegółowo udokumentowane. Zaś wspomniani rosyjscy oraz polscy budowniczy i inżynierowie nie mieli lekkiego życia. Nie mogli po ciężkim, trzyzmianowym dniu pracy oddać się błogiemu lenistwu. Co to, to nie, oni oddawali się zajęciom zdecydowanie bardziej chlubnym, na przykład recytacji dzieł Puszkina, grze w szachy, kończyli korespondencyjnie studia.


wikipedia.pl

 

Kiedy już z ust Stalina padła idea o stworzeniu monumentalnej budowli, przystąpiono do prac wstępnych i tworzenia jej koncepcji. Architekci Sigalin i Skibniewski, odpowiedzialni ze strony polskiej za koncepcję budynku, mieli nie lada orzech do zgryzienia, gdyż w zasadzie oprócz lakonicznych podpowiedzi oraz podsuniętego im artykułu opublikowanego dwa lata wstecz w rosyjskim miesięczniku „Architektura i Stroitielstwo”, nie wiedzieli nic. Wiadomym było oczywiście, iż ośrodek powstanie w stylu, który najlepiej określić by było stalinogotyk. Problemem była też kwestia umiejscowienia budynku, w jeszcze nie do końca odgruzowanej stolicy, nie posiadającej jeszcze jako takiego centrum, w którym można by było zaprojektować budynek. Po wielu analizach za najlepsze miejsce uznano ulicę Marszałkowską, do której odbudowy natychmiast przystąpiono. W związku z ustalonymi poczynaniami oddelegowano do Moskwy ekipę (w składzie: architekci Sigalin i Skibniewski oraz znany konstruktor Zenczykowski). Stronie polskiej zależało na tym również, aby obiekt był przeznaczony na właśnie Pałac Kultury i Nauki, wraz z halą na około 7 tys. osób. Wymagało to niejako przeciwstawienia się wizji rosyjskiej, gdyż tamta przewidywała jego funkcję jako typowo uniwersytecką. W Moskwie delegacja została potraktowana niezwykle poważnie, jednak niekoniecznie na gruncie, nazwijmy go, technicznym. Zamiast odbywać spotkania z architektami i budowniczymi, którzy udzieliliby fachowych wskazówek, trójka polskich wysłanników trafiła na salony radzieckiej władzy. Wtedy też okazało się, że dotychczasowe przygotowania polskich architektów poszły na marne. Dar dla Polski miał powstać według zupełnie nowego projektu. Poinformowano ich również, że budowę wykona ZSRR ze swoich materiałów, swoim sprzętem i robotnikami, pod kierownictwem swoich inżynierów. Architekturę budowli twórcy radzieccy mieli ustalić z polskimi, tak by obiekt miał wyraz narodowy, polski. Zadaniem polskiej strony miało być przygotowanie terenu, dostawa wody, energii elektrycznej itp., oraz wyznaczenie terenu na budowę osiedla dla radzieckich wykonawców. Początek budowy strona radziecka zaproponowała na połowę roku 1952, czas realizacji – dwa i pół do trzech lat. Władze polskie powołały polskiego pełnomocnika do spraw budowy Pałacu Kultury i Nauki – wiceministra Karawajewa. Pełnomocnikiem rządu do spraw budowy, mimo swego sprzeciwu, został Sigalin, dyrektorem jego biura mianowano Janczewskiego. Trzeba pamiętać, iż dla polskich architektów budowa PKiN-u była poważnym wyzwaniem, często przytłaczającym ogromem odpowiedzialności. Wydaje się jednak, iż nie chodziło tu nawet o odpowiedzialność zawodową, a raczej „wobec narodu”, czyli po prostu o odpowiedzialność polityczną. Próbując przemycić jakieś własne koncepcje, pomysłodawcy często skazywali się na walkę z wiatrakami. A pomysłów na projekt Pałacu było wiele. Stałym elementem był wspominany już narodowy charakter obiektu. Trzeba oddać sprawiedliwość, iż radzieccy architekci z tego tematu przygotowali się bardzo dobrze, odwiedzając liczne polskie miasta wraz z ich najpiękniejszymi budowlami. Projekt wstępny Pałacu Kultury i Nauki, bardzo szczegółowo i starannie opracowany, otwierał gigantycznych rozmiarów „Opis projektu”. Wynikało z niego, iż gmach Pałacu Kultury i Nauki składać się będzie z: centrum naukowego, muzealno-wystawowego, Pałacu Młodzieży i centrum teatralno-widowiskowego.

wikipedia.pl

 
Na posiedzeniu Prezydium Rządu z udziałem Prezydenta Bolesława Bieruta oraz pozostałych członków Biura Politycznego podjęta została "Uchwała nr 307/52 Prezydium Rządu z dnia 21 kwietnia 1952 r. w sprawie szkicowego projektu architektonicznego Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie", która brzmiała: "Po przedstawieniu projektu przez kierownika budowy wiceministra G.A. Karajewa oraz przez autorów projektu L.W. Rudniewa i I.E. Rożyna, jak również po zreferowaniu wyników dyskusji architektonicznej przez wiceprezesa Rady Ministrów dr St. Jędrychowskiego i naczelnego architekta m. Warszawy inż. J. Sigalina, Prezydium Rządu zaaprobowało projekt architektoniczny Pałacu Kultury i Nauki. Równocześnie Prezydium Rządu wyraziło uznanie autorom za niezwykle trafne ujęcie projektu Pałacu Kultury i Nauki." Dokument podpisał Prezes Rady ministrów – Józef Cyrankiewicz.
 
Radziecki zarząd budowy Pałacu Kultury zaczął się organizować w Warszawie już w styczniu 1952 r. Naczelnikiem budowy został inż. G. Karawajew. Symbolicznie, bo 1 maja 1952 do akcji wyruszyły pierwsze radzieckie koparki. Kronikę budowy Pałacu spisano dla potomnych z najdrobniejszymi nawet szczegółami. W dwa lata po oddaniu PKiN do użytku kilkunastoosobowy zespół naukowców, którzy śledzili przebieg tej budowy, ogłosił drukiem wyniki swojej pracy (555 stron, bogato ilustrowanych dokumentacją zdjęciową). A był to skrót z kilkutomowej publikacji o tym samym tytule, którą wydało PWN. Na polecenie Prezydium Rządu Polska Akademia Nauk zorganizowała na terenie budowy specjalną Stację Naukowo-Badawczą. Zatrudnieni w niej naukowcy mieli zbierać informacje o stosowanych rozwiązaniach konstrukcyjnych, materiałowych, organizacyjnych i technologicznych. Jako ciekawostkę podajmy, iż Pałac Kultury i Nauki w połowie lat 50-tych był drugim co do wysokości budynkiem europejskim. Aż do połowy lipca 1955 r. trwały prace wykończeniowe, a także aranżacyjne. Instalowano na przykład nowoczesną centralę telefoniczną (przetrwała ponad 40 lat), wyposażano sale konferencyjne i gabinety. Wszystko musiało być gotowe na wielki dzień 22 lipca 1955 r. W rocznicę Wielkiego Manifestu PKWN gmach miał zostać przekazany Narodowi przez Naród. I tak też się stało, tego właśnie dnia Pałac został udostępniony „całemu społeczeństwu polskiemu".

 
wikipedia.pl

 
Od chwili otwarcia Pałac pełnił obowiązki centralnej budowli administracyjnej stolicy. Już w miesiąc po inauguracji, przyjmował V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Przez lata, każdy ważny gość przybywający do Warszawy miał obowiązek zwiedzić PKiN. Zwyczaj ten zainicjował Nikita Chruszczow. Był tu szach Iranu Reza Pahlawi, przywódca Wietnamu Ho Chi Min, i Korei Północnej – Kim Ir Sen. W Pałacu śpiewali m.in. Marlena Dietrich, Jan Kiepura, Leonard Cohen, Yves Montand, czy Paul Anka, który na wieść o zamordowaniu prezydenta Kennedy'ego przerwał koncert, bo nie był w stanie dalej śpiewać. Na Placu Defilad w 1987 r. odbyła się Msza Święta, odprawiona przez papieża Jana Pawła II. Nieco później zrodziło się wiele pomysłów na wykorzystanie Pałacu. Pewien miliarder z USA chciał go rozebrać, przewieźć do siebie i złożyć, inny Polonus-milioner chciał go kupić, aby stworzyć w nim centrum biznesu. W 1996 r. pewien artysta uznał, iż pomalowanie Daru Stalina na tęczowo będzie wspaniałym pomysłem. W Sylwestrową noc 2000 r. na szczycie Pałacu Kultury odsłonięty został drugi co do wielkości w Europie zegar, jego cztery tarcze mają średnice po 6 metrów. Jest to zarazem najwyżej położony zegar wieżowy na świecie.

Przytoczmy kilka perełek, wypowiedzi osób, które o przedsięwzięciu mówią z wielką fascynacją. Architekt Sz. Syrkus stwierdza przejęty misją obiektu: „Gmach ten będzie nie tylko niewzruszoną gwiazdą przewodnią na naszej drodze przeobrażenia starej Warszawy, książęcej Warszawy, królewskiej, magnackiej, mieszczańskiej, kapitalistycznej Warszawy w Warszawę socjalistyczną. Budowa tego gmachu będzie wielką szkołą dla budownictwa socjalistycznego, będzie potężnym bodźcem dla naszej architektury". Na stawiane zarzuty dotyczące zbytniego przepychu tak odpowiadał młody architekt, E. Goldman: "Chciałbym mocno przestrzec przed nieprzemyślanym podejściem do bogactwa szczegółów... Należy pamiętać, że w ciągu długich lat my nastawiliśmy swoją architekturę na gusty mieszczaństwa i snobów, ludzi, w których tkwiła wstydliwość wobec głębi uczuć, wobec emocjonalności i jej wyrażania. Lecz my budujemy nie dla tych ludzi. My budujemy dla prostego ludu, który teraz doszedł do władzy i pragnie wielkości i pełni, i głębi jako wyrazu swoich uczuć... Gdyby ten gmach oddać pod osąd Narodu, to naród będzie na pewno zadowolony, że gmach ten jest bogaty, a głos ludu to jedyne dla nas kryterium."

Zachwyt nad Pałacem nie był jednak aż tak powszechny jak by się mogło wydawać. Leopold Tyrmand zanotował w swoim dzienniku, iż lud Warszawy rychło ochrzcił Pałac "pekinem". Władysław Broniewski nazwał dzieło Rudniewa "koszmarnym snem pijanego cukiernika", a zwiedzający Warszawę Gerard Philippe zauważył sarkastycznie: "Mały, ale gustowny". Krótko po otwarciu Pałacu powstała zagadka: "Jakie jest najpiękniejsze miejsce w Warszawie? 30 piętro PKiN, bo stamtąd nie widać Pałacu Kultury" oraz przyśpiewka: "Co nam obca przemoc dała, nocą rozbierzemy".

Więcej ciekawych informacji na stronie: www.pkin.pl


Tekst pochodzi z portalu Netbird.pl  - Autor: mgr Ewa Łabudzińska

 

 

|Wstecz|
 
FacebookMySpaceTwitterDiggDeliciousStumbleuponGoogle BookmarksRedditNewsvineTechnoratiLinkedinMixxRSS FeedUdostpnij na Facebook